Ni.Bi.Ru: wysłannik bogów - recenzja

Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2435
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 33 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 31 razy
Płeć: Mężczyzna

Ni.Bi.Ru: wysłannik bogów - recenzja

Postautor: Adam_OK » 23 sierpnia 2013, 12:21

Obrazek

Ludzkość od wieków miała kilka pragnień, które próbowano zrealizować. A to ludzie chcieli latać jak ptaki, a to poszukiwali kamienia filozoficznego, a to pragnęli stworzyć eliksir młodości czy też skontaktować się z istotami pozaziemskimi itp. Czasem te pragnienia przeradzały się w obsesję, której wielu ludzi poświęciło całe życie. Byli też tacy, którzy żerowali na osiągnięciach innych i w nieuczciwy sposób próbowali przejąć kontrolę nad efektami ich pracy. Z takimi historiami spotykaliśmy się już nie raz, bo ten motyw był już wykorzystywany w wielu filmach (np. serii o Indianie Jonesie) czy grach i nie inaczej jest w grze NI.BI.RU.: Age of Secrets.

Podczas naszej przygody kierujemy postacią Martina Holana, archeologa, który chce dostać się do pohitlerowskich bunkrów odkrytych niedawno w Czechach. W tym celu udaje się do Pragi, lecz osoba z którą miał się spotkać zostaje zamordowana w swoim mieszkaniu. Martin zdany jest więc tylko na siebie i działając na własną rękę będzie próbował odkryć tajemnicę starej kopalni w zachodnich Czechach, a później także we Francji i w Meksyku. Po drodze napotka wiele postaci, a spora część z nich nie będzie chętna do pomocy. Tropem Martina będzie podążać morderca, który zrobi wszystko, by to jemu przypadła główna nagroda. Oprócz tego Martin będzie musiał rozwiązać kilka zagadek nim w końcu dotrze do celu podróży. Tak wygląda fabuła tej gry, która jest niewątpliwie jej atutem, choć jak dla mnie ma parę wad. Po pierwsze gra jest (nawet jak na dzisiejsze standardy) strasznie krótka (raptem kilka-kilkanaście godzin gry), przez co niektórzy mogą odnieść wrażenie, że nim gra na dobre się rozpocznie, to już się kończy. Po drugie fabuła nie jest tak porywająca, tak przykuwająca do monitora jak to było choćby w przypadku Black Mirror (jej „duchowego” poprzednika) czy Still Life. Tam mogłem godzinami siedzieć przy kompie, a czas mi mijał strasznie szybko, tu miałem wrażenie, że akcja toczy się na spowolnionych obrotach, zwłaszcza w pierwszej połowie gry. Mimo tego uważam, ze fabuła jest całkiem niezła, choć do najlepszych gier gatunku sporo jej brakuje.

Obrazek

Dużo lepiej gra prezentuje się pod względem zagadek. Jest ich całkiem sporo, zwłaszcza na dalszym etapie gry (tak mniej więcej od kopalni) Ich poziom generalnie nie jest zbyt wysoki, choć niektóre łamigłówki mogą sprawiać problemy (np. osławione kulki w Meksyku) Cała sztuka polega na znalezieniu właściwej metody rozwiązania danego problemu, a gdy już się ją zna, to każdą zagadkę da się rozwikłać w kilka minut. Mnie osobiście najbardziej spodobały się wspomniane kulki oraz ostatnia przesuwanka, choć zagadki w kopalni też maja swój urok. Szkoda tylko, że na początku gry(w Pradze) nie spotykamy się z podobnymi zadaniami. W grze jest też kilka zadań rozgrywanych na czas, ale na szczęście limity czasowe są tak dobrane, że nawet żółw by zdążył, więc choć sam takich zadań w przygodówkach nie lubię, tu mi one nie przeszkadzały.

Jak pisałem, NI.BI.RU. to spadkobierca BM, co widać choćby w grafice. Podobnie jak i tam postacie są trójwymiarowe, a tła są płaskie i podobnie jak tam całość wygląda bardzo dobrze. Ładnie prezentują się lokacje, szczególnie spodobał mi się Meksyk, zarówno miasteczko (zwłaszcza w nocy wygląda ono świetnie) jak i świątynie starożytnych Majów (choć jak dobrze pamiętam, to w Meksyku byli Aztekowie). Do animacji i wyglądu postaci też się nie można przyczepić, jedynie denerwujące jest to, ze nasz bohater nie potrafi .... biegać, ale na szczęście można „obejść” tę niedogodność. Nieco gorzej przedstawia się kwestia filmików, których moim zdaniem po pierwsze jest nieco za mało, a po drugie nie są tak emocjonujące, jak np. te z SL. Pod względem technicznym są one wykonane starannie, ale brakuje w nich dynamizmu, akcji i adrenaliny. Może dopadł mnie „syndrom Empa” *), a może ktoś się po prostu nie wysilił ;) Oceńcie to sami.

Obrazek

Do poziomu grafiki dostosowana jest też oprawa audio gry. W menu przygrywa nam całkiem fajna muzyczka, również w czasie gry nasze uszy nie są narażone na zwiędnięcie. Odgłosy otoczenia, poruszanych przedmiotów czy przyrody (liście na wietrze, deszcz) brzmią również tak, jak powinny (czyli naturalnie). Denerwowało mnie jedynie to, jak niektóre postacie wymawiały słowa typu: „what”, „when”, czy „anyway”, ale nie była to uciążliwość, która jakoś bardzo przeszkadzała w grze.

Naleciałości z BM widać także w interfejsie gry, który praktycznie jest identyczny, jak we wcześniejszej produkcji Future Games począwszy od położenia i sposobu korzystania z ekwipunku na położeniu przycisku menu gry skończywszy. Jedynie kursor ma inny kształt niż ten w BM. Taka „zrzynka” wcale jednak nie jest zła, bo w BM sprawdziło się to całkiem dobrze, wiec nie ma sensu wymyślać prochu po raz kolejny.

W sumie gra jest godna uwagi i mimo kilku niedociągnięć zasługuje na wysoką ocenę, zwłaszcza wobec posuchy na rynku. W końcu nikt nie jest doskonały, a ta gra zapewni każdemu, kto po nią sięgnie kilkanaście godzin niezłej zabawy.

PODSUMOWANIE:

OCENA GRY:8/10

ZALETY:
+ niezła fabuła
+ zagadki
+ grafika
+ muzyka

WADY:
- za krótka
- za prosta
- kilka innych drobnych niedociągnięć

Obrazek

*) „syndrom Empa” – gdy zobaczysz coś, co uznasz za doskonałe lub bliskie doskonałości (np. grafikę w grze komputerowej), wszystko inne z tej dziedziny powstałe zarówno przed, jak i po twoim ideale wyda ci się dużo gorsze niż jest w rzeczywistości, nawet jeśli to coś, będzie prawie tak samo dobre, jak twój ideał.
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

Wróć do „Ni.Bi.Ru: wysłannik bogów”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość