Myst III: exile - recenzja

Awatar użytkownika
Urszula
Administrator
Posty: 10159
Rejestracja: 31 grudnia 2011, 12:05
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował(a): 110 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 126 razy
Płeć: Kobieta

Myst III: exile - recenzja

Postautor: Urszula » 24 stycznia 2012, 19:20

autorka: Urszula


Obrazek

Seria wszechczasów, której wyniki sprzedaży były najwyższe. Wielokrotnie nagradzana mająca tyleż samo entuzjastów, co wrogów. Wywołująca diametralnie różne odczucia od uwielbienia po skrajną niechęć. O czym piszę? O serii Myst.

Chciałabym się podzielić wrażeniami z jej trzeciej odsłony. Często jest tak, że sequel nie jest już tak dobry jak pierwowzór. W przepadku tej serii, każda kolejna odsłona jest coraz ładniejsza, ale niekoniecznie trudniejsza.


Obrazek


Jednak zacząć trzeba od fabuły. Zostajemy zaproszeni do Atrusa (Pisarza Światów), aby uczcić powstanie kolejnej księgi wieku, pod nazwą Releeshahn, oraz poznać jego malutką córeczkę. Dlaczego została napisana? Czy ojciec dwóch wandali, nadal próbuje stworzyć świat dla tych, którzy stracili przez nich wszystko? Czy poczucie winy zmusza go, do poszukania kolejnej, bezpiecznej przystani dla ludu D’ni? Jakiekolwiek są przyczyny my mamy udać się w odwiedziny, by świętować jej ukończenie. Przybywamy więc do Tomahna. Catherina zaprasza nas do środka i po chwili zjawia się gospodarz. Wręcza nam pamiętnik i pokazuje swe dzieło zamknięte bezpiecznie w kopule. Czy rzeczywiście jest o­no bezpieczne?. Gdy Atrus otwiera kapsułę, by pochwalić się księgą, niespodziewanie zjawia się Saavedro. Któż to taki? To stary znajomy z Narayan, który stracił swój dom i został uwięziony, przez destrukcyjną działalność Sirrusa i Achenara. Wygląda jak szaleniec i pała żądzą zemsty, za wszystkie doznane krzywdy. Obaj synalkowie, siedzą zamknięci w Myst, więc trzeba się wyładować na ich ojcu. Chce stworzyć takie same piekło jemu, w jakim o­n sam przebywał do tej pory. Czyniąc wielkie zamieszanie, kradnie księgę i ucieka. Jego zachowanie wskazuje, że chce, aby nasz gospodarz go gonił i próbował odebrać swoje dzieło. Czyżby chciał go zwabić w pułapkę? Jeśli tak, to plany zostały troszkę pokrzyżowane, bo to my wyruszamy w drogę, nie Atrus. Jakie czekają nas dalsze losy - nie będę tutaj pisać, aby nie zepsuć nikomu zabawy. Jednak warto zaznaczyć, że gra ma cztery różne zakończenia. Możemy zostać ogłuszeni i nie uratować księgi. Chyba, że przezorny gracz zrobi w odpowiednim miejscu, sejwa, aby zobaczyć je wszystkie. Zachęcam do tego.

Obrazek


Sprawa kolejna - grafika. Nowsza gra, a więc i oprawa jest poprawiona. Może zachwycić swym dopracowaniem w szczegóły. Tła bardzo ładnie namalowane. Mamy kilka lokacji do zbadania, każda o odmiennym charakterze i własnej urodzie. Wszystkie te miejsca, to wyspy otoczone przez morze. O ile widać niewielki ruch i falowanie morza, to niebo pokryte chmurami jest stateczne, zero ruchu. Można oglądać świat obracając się o 360 stopni, zadzierając również głowę do góry, czy patrząc pod nogi. Wprawdzie własnych stóp nie zobaczymy, ale wszystko inne ważne dla gry, jest wyraźne i nie ma polowania na piksele. Gra zrobiona jest w 3D, a świat oglądamy oczami bohatera. Kolejna ważna rzecz - od razu widać efekt naszych działań i rozwiązań. Animacja towarzyszy nam po odgadnięciu każdej łamigłówki. Trzeba przyznać, że są prześliczne np. w Amaterii mamy ustawić prawidłowo tor kryształowej kuli, jej finałowa animacja zapiera dech w piersiach. Również niesamowicie wyglądają końcowe efekty, po rozwiązaniu wszystkich zadań z danego wieku. Do tego mamy jeszcze sekwencje filmowe z udziałem prawdziwych aktorów. Szczególnie uznanie zyskuje aktor grający role Saavedro (Brad Dourif), jego rola była bardzo przekonywująca. Lokacje do zbadania są ogromne i trzeba się nieźle nabiegać, aby wszystko sprawdzić i zbadać. Świat barw i kolorów zachwyci każdego gracza, nawet największego sceptyka. Trzeba przyznać, że włożono wiele wysiłku w oprawę graficzną.

Obrazek


Oprawa audio jest również godna polecenia, dodaje klimatu grze. W każdej lokacji jest inna i podkreśla charakter odwiedzanego miejsca. Mamy jeszcze odgłosy przyrody, która wplata się w muzykę. Zwierzęta i przyroda wydają swoje charakterystyczne odgłosy. Oczywiście urządzenia przez nas uruchamiane również wydają różne dźwięki, co potęguje dobry odbiór gry.

Kolejna rzecz to zagadki. Tutaj sprawa jest troszkę inna, otóż jak grałam pierwszy raz nie bardzo mi się chciało czytać ksiąg przekazanych przez Atrusa. Przez to byłam zupełnie zagubiona i nie bardzo wiedziałam, co z czym połączyć. Zagadki wydawały mi się zupełnie nielogiczne i jakby oderwane od gry. Nic bardziej mylnego, trzeba najpierw zgłębić się w notatki, aby widzieć gdzie i po co iść. Tego tekstu jest troszkę do przeczytania, a po drodze jeszcze przyjdzie nam czytać pojedyncze kartki wyrwane z pamiętnika Saavedro. Tutaj widać nawiązanie do części pierwszej. Tylko czytanie dokładnie wszystkiego, dopiero nada sens całej grze i pokieruje naszymi działaniami. Ilość zagadek jest duża i trzeba umieć obserwować zwiedzany przez nas świat. Stopień trudności jest różny, choć wydaje mi się, że w tej odsłonie, zagadki są najłatwiejsze. Czy każdy ma takie same odczucie, to już inna sprawa? Wszystko zależy od umiejętności gracza i jego spostrzegawczości. Nie mamy tak samo, jak i w poprzednich częściach, za wiele ekwipunku. Tylko księgi i karteczki. Nasze działanie jest skierowane na uruchamianie różnych urządzeń, aby przejść cztery światy treningowe. Robimy to tylko, dlatego, że jest to jedyna droga dojścia do pierwotnego świata Narayan. Gdzie ukrył się nasz złodziejaszek z księgą, który przez całą drogę będzie nas prowadził do naszego przyszłego więzienia. Czy uda mu się nas pokonać? Czy odbierzemy mu jego zdobycz? Czy zostaniemy uwięzieni? Te pytania zostawiam dla Ciebie graczu, ty musisz zagrać i odpowiedzieć na nie a właściwie tak pokierować grą by miała szczęśliwe zakończenie. Jak już pisałam to najłatwiejsza ze wszystkich części, więc każdy doświadczony przygodomaniak sobie z nią na pewno poradzi. Jednak nie na tyle łatwa, by ukończyć ją w jeden wieczór. Dostarczy nam rozrywki na wiele godzin.


Obrazek


Inna sprawa, że gra jest bardzo kapryśna. O czym piszę? Niejednokrotnie się zdarzyło, że klikając na samym dole ekranu o­na się wyłączała i wracała do Windows. Wiadomo, z czym to się wiąże. Wprawdzie miała o­na opcję autosave i co jakiś czas to robiła, mimo że ją i tak gracz zapisywał oddzielnie. Jednak nie raz się zdarzyło mi ponowne przechodzenie jakiegoś kawałka rozgrywki. Druga sprawa - niech by ktoś miał kaprys zrzucić program na pasek zadań. Wieszała się cała gra wraz z systemem, co może doprowadzić do białej gorączki. Tak, więc z jednej strony została o­na poprawiona pod kątem graficznym, z drugiej strony była najbardziej niestabilną ze wszystkich części. Chyba, że to tylko u mnie były takie problemy. Czytałam jednak troszkę na jej temat w Internecie i podobne sytuacje zdarzały się u wielu innych osób, niestety działa to na niekorzyść tej produkcji. Instalacja jak i deinstalacja nie stanowią problemu. W opcjach gry, możemy sobie ją troszkę poustawiać: zmienić rozdzielczość, głośność dźwięków i muzyki, częstotliwość odtwarzania ścieżki dźwiękowej.. Interfejs jest bardzo ładny, w postaci księgi, takiej, jaką pisze Atrus. W niej możemy robić zapisy i zmieniać wszelkie ustawienia.

Mimo uroku trzeciego Mysta i wielkiej pracy włożonej w jej tworzeniu, ślicznej grafiki i oprawy audio, gra przez swoją niestabilność nie może otrzymać najwyższej noty. Dlatego w mojej ocenie gra zasługuje na 8,5/10


Zalety
+ piękna grafika
+ oprawa audio (odrębna w każdej lokacji) nadająca specyficzny klimat
+ różnorodność i ilość zadań do wykonania
+ świetna gra Brada Dourif
+ fabuła gry

Wady
- duża niestabilność gry
- konieczność robienia częstych zapisów gry

Wróć do „Myst III: exile”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość