Lula 3D - recenzja

Awatar użytkownika
Emilio
Publicysta
Posty: 351
Rejestracja: 15 lutego 2012, 15:46
Lokalizacja: Człuchów, Polska Pn
Podziękował(a): 3 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 1 raz
Płeć: Mężczyzna

Lula 3D - recenzja

Postautor: Emilio » 20 stycznia 2013, 20:07

autor: Emil >>>Emilio<<< Szumski

Obrazek

Gry przygodowe … ileż takowych jest za mną? Trudno by zliczyć. Jedne osadzone w klimatach futurystycznych, inne w podziemiach, lochach, zamczyskach, wszelkiego rodzaju kopalniach i podziemiach. Gdy pierwszy raz wziąłem do ręki grę ze stajni NuClearVision, pod intrygującym tytułem LULA 3D, od razu postanowiłem ją zainstalować. Gier rozpykałem wiele, ale przygodówkę erotyczną? Jak dotąd nie. Gry typu XXX z reguły kojarzą mi się (zresztą chyba nie tylko mi) z pokerem, ruletką … czyli typowe „hazardówki” z prostą zasadą – ty wygrywasz, a „panienka z okienka” ściąga po kolei swoje ciuszki. Tak więc płytka CD ląduje w komputerze, klikamy „INSTALUJ” i … no właśnie; tu zaczynają się schody. Proces instalacyjny gry trwa całe wieki!!! Zaskakujące jest (żeby nie stwierdzić WKURZAJĄCE), aby gra z 2005 roku instalowała się około 10 minut. Mało tego, przez cały ten czas w głośnikach słychać denerwującą ucho muzyczkę, ze stękaniem głównej bohaterki w tle. Normalnie załamka. Minimalnym plusem instalacji są pokazywane screeny z roznegliżowaną Lulą (imię głównej bohaterki) w roli głównej.

Po wypiciu szklanki melisy i dwóch kaw, dobrnęliśmy to końca instalki. Grę rozpoczyna dość długa animacja, przybliżająca nam osobę Luli i jej zboczonego psa. Nie ukrywam, że owa animacja zrobiona jest słabiutko. Z pewnością grafików stać było na coś lepszego. Dotarliśmy w końcu do planszy startowej (tu można zmienić ustawienia w opcjach, klawiszologię …etc). No to startujemy z rozgrywką. I znowu animacja i kolejna załamka. Półnagie laski pływają w basenie niczym krokodyle – bezruchowe kłody. Po prostu śmiech na sali. Przyjrzyjmy się jednak fabule gry.


Obrazek

Lula – wzięta producentka filmów porno, zaczyna kręcić kolejny film w swojej ekskluzywnej willi w Beverly Hills. Już ma paść pierwszy klaps, gdy nagle okazuje się, że główne bohaterki produkcji – siostry trojaczki, nagle gdzieś zniknęły. System kamer monitorujących zarejestrował zamaskowanych, podejrzanych typów, którzy porywają „aktorki”. Jedynym punktem zaczepienia jest pudełko zapałek z logo klubu w San Francisco. Idąc tym tropem, Lula zaczyna swoje prywatne śledztwo i poszukiwania. Naszym zadaniem jest odnalezienie trojaczek i ukaranie sprawców. Fabuła sama w sobie nie jest zła. Gorzej natomiast ma się sprawa z łamigłówkami i zagadkami, do których tak się przyzwyczailiśmy w grach przygodowych. Tutaj (niestety) sprowadzają się o­ne do biegania po lokacjach, rozmawianiu z wszystkimi o wszystkim, szukaniu i zbieraniu przedmiotów różnej maści i używaniu ich w odpowiednim momencie. Wszystkie znalezione rzeczy – czy są to klucze do samochodu, kilka kilogramów pomidorów czy przenośna katapulta – nasza Lula chowa i gromadzi w staniku! Szkoda, że producenci nie podali rozmiaru tej garderoby – ileż kobiet zaoszczędziłoby pieniędzy na torebkach i siatkach. W grze napotykamy się na elementy zręcznościowe, ale spokojnie drodzy przygodówkomaniacy, nie są to jakieś karkołomne wyczyny. W całej rozgrywce natkniemy się na 7 mini gierek „strzelanek” (z czego 5 to ostatni rozdział) oraz 2 mini gry „na celność”. Tu musimy celować i strzelić naszym psem w skałę lub pomidorami w okno. Sumując – zręcznościowe elementy to poziom wczesnoszkolny.

Zajmijmy się grafiką. Jak pisałem wcześniej, animacje są zrobione niedbale, brak profesjonalnego wykończenia. Wszystko jest kanciaste – łącznie z kołami samochodu, na biustach wszelkiego rodzaju kończąc. Sama postać Luli porusza się dość płynnie. Tu akurat brak zarzutów. Mimo tego panowie z NuClearVision mogli się bardziej przyłożyć do pracy, no chyba, że to kolejna komercja i … kasa w kieszeni. Grafika jest niby trójwymiarowa, ale daleka droga do profesjonalizmu.

Ścieżka dźwiękowa. Tu dopiero trąca myszką. Tak irytującego soundtracku jeszcze nie słyszałem. W moim odczuciu wygląda to tak – producenci kupili gimnazjaliście tani syntezator (made in China oczywiście) i mają ścieżkę dźwiękową do gry. Denerwujące dźwięki, które nijak mają się do odczuć Luli lub zaistniałej sytuacji. Przykład? Zostają porwane trzy psiapsiółki naszej bohaterki, o­na zasmucona biega gdzie się da, a muza wali weselne hity typu „Majciochy w grochy”. Żenada. Tyle!


Obrazek

Moi drodzy, nawet najwytworniejsi gracze (elita wśród elit) są w stanie to wszystko przełknąć bez najmniejszego problemu – i grafę, i muzę, i całą resztę. Mi również się to udało bez większego wysiłku. Do czasu. A ten czas nadszedł, gdy podczas rozgrywki wszystkie dialogi są w języku niemieckim!!! Tego nie przełknąłem. To zbyt dużo, nawet jak dla mnie. Choć z drugiej strony, żaden inny język mi nie pasuje, podczas oglądania ostrych scen z udziałem Luli i jej przyjaciół (przyzwyczajenie z czasów VHS czy co?) . Spolszczenie ogranicza się do napisów. I tu mały ukłon tłumaczom. Teksty są naprawdę śmieszne (niektóre nawet do łez). To im wyszło. Szacun.

Podsumowując, gra daje nam dziewięć rozdziałów z ponad dwudziestoma mniejszymi lokacjami, dużą dawkę erotyzmu, trójwymiarową grafikę (bez wykończenia), około 50-ciu interaktywnych postaci, śmieszne teksty, muzę pod psem i NIEMIECKI. I teraz ile dać punktów grze? Shit, kolejny problem. Niby gra trochę denna, nie do końca dobrze zrobiona… etc., to i tak całkiem nieźle się przy niej bawiłem (bez podtekstów J). Zajęło mi to wprawdzie dwa wieczory (mało, nie?), ale nie żałuję, że zainstalowałem ten twór. Nie żałuję tych kilku godzin, poświęconych Luli i jej przyjaciołom.


PLUSY:
- zabawne teksty
- niezła fabuła, a raczej pomysł (choć można by to lepiej rozwinąć)
- duża porcja erotyki (dla niektórych to minus)
- ilość lokacji

MINUSY:
- instalacja!
- ścieżka dźwiękowa !!!
- „zniemczenie” !!!!!!!!!!!!
- drętwa animacja i grafika

OCENA: 6/10
Obrazek

Wróć do „Lula 3D”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość