Keepsake - recenzja

Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2531
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 41 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 32 razy
Płeć: Mężczyzna

Keepsake - recenzja

Postautor: Adam_OK » 07 lipca 2013, 16:28

Obrazek

Nie będę ukrywał, że opisywana tu gra była jedną z najbardziej oczekiwanych (zapewne nie tylko przeze mnie) tegorocznych premier. Świetna grafika, logiczne zagadki, ciekawa fabuła i dobra oprawa muzyczna miały być atutami tej produkcji. Niestety, po raz kolejny okazało się, że wszystkich tych obietnic nie udało się zrealizować, choć i tak nie jest najgorzej (zwłaszcza jeśli porównamy to np. do realizacji przedwyborczych obietnic przez polityków ;)) Szkoda tylko, że najmniej zrealizowano z tego, co w przygodówkach jest najważniejsze.

Jednym z tych elementów jest fabuła – niejaka Lydia ma zacząć naukę w szkole magii. Gdy przybywa na miejsce, okazuje się, że budynek jest zamknięty, a wokół nie widać ani jednej żywej duszy. Gdy więc Lydii uda się wejść do gmachu szkoły będzie starała się odnaleźć uczniów i nauczycieli, a wśród nich swą przyjaciółkę z dzieciństwa – Celeste. Wkrótce do tych poszukiwań dołączy się Zak – „potężny” smok ;) Oczywiście, nietrudno się domyśleć, że poczynaniami Lydii kieruje gracz, a ostateczny cel uda się zrealizować dopiero na końcu rozgrywki. Nim jednak do tego końca się dobrnie, trzeba będzie całą szkołę i okolice przemierzyć niejeden raz. I tu pojawia się pierwszy mankament – przestrzeń, jaką mamy do przemierzenia jest ogromna i zgubić się w niej nietrudno. Wydawać by się mogło, że problem można bardzo łatwo rozwiązać – wystarczyłaby mini-mapa w rogu ekranu, dzięki której łatwo byłoby się poruszać po zamku. Niestety, tu takowej mini-mapy nie uświadczymy, w efekcie trzeba liczyć albo na swoją wyobraźnię przestrzenną i pamięć albo samemu zrobić taką mapkę na kartce papieru. Co prawda jest to bardziej niedoróbka w interfejsie niż w fabule, ale z tą drugą ma dużo wspólnego, dlatego wspominam o tym w tym miejscu.

Druga „fabularna” niedogodność – to pustka. I choć ma to uzasadnienie w opowiadanej historii, to trochę przeszkadza. Jak wiadomo w końcu w tym gatunku gier bardzo ważną rolę odgrywają dialogi z napotkanymi postaciami, a tu jest ich bardzo mało. Co prawda Zak jest straszną gadułą, ale oprócz niego powinno być sporo innych postaci. A tu? Nielicząc Lydii i Zaka to potencjalnych rozmówców można policzyć na palcach jednej ręki.

Obrazek

Trzecia rzecz, jak niektórym osobom może przeszkadzać to nuda. Ja jej nie odczułem, ale niektórym ona doskwiera. A o co chodzi? A o to, że w zasadzie w grze niewiele się dzieje – tylko chodzimy od jednego miejsca do drugiego, gadamy z Zakiem, rozwiązujemy zagadki a jako dodatek trafi się czasem jakaś wizja. I to wszystko, dlatego z góry uprzedzam tych, którzy liczyli na coś w stylu Harrego Pottera – tu nie ma Quidditcha, rywalizacji domów, Turnieju Trójmagicznego, złego lorda itp. Te osoby mogą sobie tę grę odpuścić. Natomiast polecić ją można tym, którzy albo lubią, albo po prostu mają ochotę na opowieść obyczajową. W grze bowiem poruszone zostały takie wątki jak przyjaźń, relacje ojciec – córka i ich zmiana spowodowana śmiercią matki, a nawet rodzące się uczucie między Zakiem a Lydią. A zakończenie całej historii z bardziej wrażliwych osób może wycisnąć łzy z oczu. Mnie się to podobało, bo pokazuje, że dobra gra nie musi być opowieścią pełną wybuchów, pościgów, zwrotów akcji itp. Ważne, aby opowieść była dobrze skonstruowana i potrafiąca przykuć do monitora na dłużej. Tu wyszło to całkiem nieźle, bo gdy do tej gry usiadłem, to nieprędko od niej odchodziłem.

Wspomniałem już, że jedną z rzeczy, jakie będziemy robić, to rozwiązywać zagadki. Tu zacznę od tego, że jest ich tu całe zatrzęsienie (na moje krzywe oko jakieś 20 :wykrzyknik: albo i więcej) Za to należą się twórcom brawa, bo zrobili grę, która naprawdę zmusza do myślenia. Niestety, czasami aż za bardzo. Rozumiem przez to, że niektóre zagadki mają, moim zdaniem, nieco za wysoki stopień trudności. Owszem, fajnie jak są trudniejsze zagadki, przy których można się wykazać, ale granica między ciekawą i trudną a nieciekawą (bo zbyt trudną) łamigłówką jest cienka i tutaj ją kilka razy przekroczono (jak w słynnych wytrychach w SL). Jako przykład podam zagadkę w obserwatorium, gdzie trzeba wprowadzić odpowiednie liczby do teleskopu (współrzędne), aby móc obserwować gwiazdy. Jest to mocno denerwujące i nieraz odechciewa się rozwiązywania takiego problemu. Co prawda, autorzy przewidzieli taką sytuację i zaimplementowali system podpowiedzi, ale i on ma swe wady. Po pierwsze można go stosować podczas prób rozgryzienia kolejnych „puzzli”, można go też używać podczas pozostałych momentów w grze. W tym pierwszym wariancie dostajemy serię 4 podpowiedzi – od najbardziej ogólnej (pierwszej) aż do kompletnego rozwiązania (ostatniej). Dzięki temu, nie trzeba podczas tych zagadek korzystać z solucji, ale z drugiej strony – nadmierne korzystanie z „gotowców” znacznie zmniejsza przyjemność płynącą z gry i działa demotywacyjnie, gdyż samozaparcie potrzebne do rozwiązywania łamigłówek drastycznie maleje. Z tego powodu zalecam stosowanie opcji „rozwiąż” tylko w ostateczności, gdy po pewnej ilości nieudanych prób tracicie siłę i nerwy z powodu danej zagadki. Z drugiej strony – nieraz tylko dzięki tym podpowiedziom wiadomo, o co w danym przypadku chodzi i czego się od nas wymaga. Jeśli zaś chodzi o wariant drugi – podpowiedzi podczas rozgrywki – uważam, że to jest najzwyklejsze traktowanie gracza jak matoła, bo gra jest na tyle przewidywalna, że zgadnąć, co należy zrobić trudno nie jest. Rozumiałbym, gdyby w podpowiedziach było jak trafić do miejsca, gdzie trzeba daną czynność wykonać, ale to co jest to kpina! Można było to sobie darować. Generalnie jednak zagadki oceniam pozytywnie – raz za ich ilość, a dwa za to, że zdecydowana ich większość jest logiczna i rozwiązywalna co najwyżej po przedostatniej podpowiedzi.

Obrazek

Trochę ponarzekałem, teraz czas na zdecydowane pochwały. Te na pewno należą się za grafikę – no cóż, jest po prostu świetna! I zamek, i poszczególne elementy w jego wnętrzu, i okoliczna polanka i rzeczka – wszystko to urzeka swym pięknem, głębokimi, żywymi, wręcz baśniowymi kolorami i naturalnym wyglądem. Równie dobrze wykonano poszczególne postacie (z drugiej strony za wiele ich nie ma ;) ), zarówno Lydia, jak i Zak (w każdym wariancie) i inne osoby wyglądają ładnie, poruszają się zgrabnie i to nawet wtedy, gdy biegają po schodach! Świetne są też animacje – po prostu to trzeba zobaczyć! Powiem więcej – dla mnie jest to najładniejsza przygodówka w jaką grałem, ładniejsza nawet od Tunguski! To chyba wystarczy za rekomendację.

Do poziomu grafiki dostosowała się też muzyczka i dźwięki. O tych drugich wspomnę tylko tyle, że są poprawne, natomiast nieco szerzej powiem o muzyce. Jest ona nastrojowa, dobrze dostosowana do sytuacji i ma swój udział w budowaniu klimatu gry. Naprawdę miło się tego słuchało.

Z kwestii technicznych został mi jeszcze interfejs. W zasadzie mógłbym powiedzieć o nim tylko tyle, że to point&click, bo jego wady już wymieniłem. Przypomnę więc tylko, że pisałem o braku mini-mapy oraz o niepotrzebnych podpowiedziach do gry. Reszta jest naprawdę w porządku – czcionka użyta w napisach jest i ładna i czytelna, menu jest łatwo dostępne, łatwo się też zorientować w ekwipunku. Jest też opcja „kontynuuj grę” dzięki czemu nie trzeba szukać samemu właściwego save’a, bo program zrobi to za gracza. Tak więc tu też generalnie jest nieźle.

Obrazek

Na koniec nie będzie tradycyjnej wzmianki o polonizacji (grałem w wersje angielską), ale wspomnę nieco o Zaku. Otóż pisałem, że był to „potężny” smok ;) Tyle tylko, że ten smok został zamieniony w wilka i Lydia próbuje o odczarować. To już daje nieco do myślenia na temat „potęgi” tego smoka (jaki szanujący się ziejący ogniem stwór dałby się zamienić w wilka?), to i tak nic w stosunku do cech tego „gada”. Otóż najzwyczajniej w świecie jest to tchórz jakich mało (chyba tylko detektyw Monk ma więcej fobii ;) ) , a Zak boi się m.in. wysokości! Jest to jednocześnie absurdalne i śmieszne i (choć zapewne niektórzy uznają to za bluźnierstwo ;) ) „zalatuje” mi to trochę Monthy Pythonem. Ja osobiście Pythonów bardzo lubię, dlatego za to absurdalne poczucie humoru daję grze kolejnego plusa.

Generalnie Keepsake to bardzo specyficzna produkcja, która jednym się spodoba, a drudzy będą ją omijać szerokim łukiem. Ja zaliczam się do tych pierwszych, dlatego oceniam ją dosyć wysoko.

OCENA GRY: 7/10

ZALETY:
+ grafika!
+ dużo logicznych zagadek
+ system podpowiedzi do zagadek
+ niezła fabuła/specyficzny klimat (dla jednych)
+ porządna oprawa audio
+ przyzwoity interfejs
+ absurdalny humor

WADY:
- nuda/specyficzny klimat (dla drugich)
- kilka „przegiętych” łamigłówek
- system podpowiedzi do „niezagadkowych” etapów gry
- niedoróbki interfejsu

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

Wróć do „Keepsake”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość