Hitchcock: ostatnie cięcie - recenzja

Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2383
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 28 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 29 razy
Płeć: Mężczyzna

Hitchcock: ostatnie cięcie - recenzja

Postautor: Adam_OK » 15 czerwca 2013, 13:29

Obrazek

O niektórych osobach można powiedzieć, że są ludźmi – legendami. Wśród nich na pewno jest wybitny reżyser filmowy, twórca takich dzieł jak „Psychoza” czy „Ptaki” Alfred Hitchock, mistrz suspensu. Panowie z Arxel Tribe chcieli wykorzystać magię jego nazwiska i przyciągnąć nim do swojej gry. Czy ta ostatnia to tylko kolejny przykład żerowania na mistrzu, czy też może ta gra oferuje coś więcej dowiecie się z tego tekstu.

Jack Shamley to prywatny detektyw, który został wynajęty przez pana Roberta Mervin – Jordana. Jego zadanie polega na wyjaśnieniu serii zagadkowych zniknięć członków ekipy, która pracowała w pobliżu rezydencji pana Jordana nad filmem. Do posiadłości Jack udaje się z Alicją Selzak, siostrzenicą Roberta. Podczas podróży Alicja nie odzywa się do Jacka ani słowem, co wywołuje jego zdziwienie. Jeszcze więcej pytań rodzi się w głowie Jacka, gdy odżywają wspomnienia sprzed lat i powraca wizja śmierci jego rodziców. Zginęli oni w wypadku samochodowym, gdy Jack miał 8 lat i choć nie było go razem z nimi, to przebieg tragedii widział on w swoich wizjach. Od tamtego, tragicznego zdarzenia Jack jest medium i będzie musiał użyć swoich zdolności, aby wyjaśnić co łączy zniknięcia filmowców i śmierć jego rodziców. Oczywiście poczynaniami Jacka kieruje gracz i to on badając rezydencję, pobliski hotel, plan filmowy i teren kościoła musi odpowiedzieć na te pytania. Łatwo nie będzie, gdyż wkrótce Jack zacznie odkrywać ciała zaginionych osób, a z każdym kolejnym denatem pojawiają się nowe pytania. Rosnąca ilość trupów ma też dobre strony ;), gdyż zawęża się krąg podejrzanych. Dzięki temu uda się w końcu doprowadzić sprawę do końca. Tak przedstawia się fabuła tej gry, jedna z mocniejszych jej części składowych. Jest ona naprawdę mocno pokręcona i choć początkowo można mieć kłopoty w zorientowaniu się kto jest kim i co jest czym, to z czasem wszystko zaczyna się układać w logiczną całość. Poza tym fabuła jest pseudoliniowa, gdyż kolejność wykonywania czynności jest dowolna i nie ma wpływu na przebieg gry. Dzięki temu gracz ma swobodę w działaniu i nie musi się martwić, że utknął, bo zrobił coś w innej kolejności niż to wymyślili autorzy gry.

Aby dojść do ostatecznego rozwiązania należy pokonać wiele trudności. Czasem gracz będzie musiał wykazać się intelektem, a czasem zręcznością. W pierwszym wypadku nie trzeba być geniuszem, bo łamigłówki są dość proste i za wiele ich nie ma L Ot, otworzyć jakąś tajną skrytkę czy dopasować nagrobki do trumien. Trzeba przyznać, że twórcy nie wykazali się oryginalnością, choć z drugiej strony o nią w dzisiejszych czasach ciężko. W drugim przypadku też za trudno nie jest, bo czasu na wykonanie tych zadań jest sporo, a jak komuś nie uda się ich wykonać za pierwszym razem, to gra automatycznie cofa go do momentu tuż przed tym zadaniem. Uważam ten pomysł za bardzo dobry, gdyż mimo że można zapisać się w dowolnym momencie, to niektórzy robią to dość rzadko( nie, nie mówię o seksie, tylko o sejwowaniu się ;) ) i przez własną nieuwagę mogą stracić spory kawałek gry. Tu z czymś takim się nie spotkacie, bo twórcy to przewidzieli.

Twórcy też przewidzieli, że gracze lubią produkty z dobrą oprawą graficzną ;) i taką (uwaga trudne słowo ;) )zaimplementowali w swym produkcie. Mimo, iż ma on kilka lat na karku, to nadal całość wygląda dobrze, a piksele nie kłują w oczy. Oczywiście do współczesnych produkcji nie ma co tej gry porównywać, bo odpada w przedbiegach (zwłaszcza z FPS-ami). Nie to jest jednak najważniejsze, a to że grafika spełnia swą rolę. Jest OK., podobnie jak animacje. Tych ostatnich jest całkiem sporo i uatrakcyjniają rozgrywkę, a także posuwają akcję gry do przodu. W sumie za część wizualną gra dostaje plusa.

Obrazek

Kolejnego przyznam za dźwięki i muzykę. Do tych pierwszych przyczepić się praktycznie nie ma o co i mam tu na myśli zarówno odgłosy wydawane przez przedmioty czy przyrodę, ale także i głosy polskich lektorów. Widać(a raczej słychać ;)), że ktoś podszedł profesjonalnie do sprawy, gdyż aktorzy brzmią naturalnie, potrafią dostosować poziom swego głosu do emocji towarzyszących bohaterowi w danej sytuacji. A jeśli chodzi o muzykę, to trzyma ona poziom i tradycyjnie w każdej lokacji jest inna. Nie denerwuje i nie przeszkadza podczas gry, a to jest jej największa zaleta.

Czas teraz omówić interfejs gry i sterowanie, czyli elementy budzące największe kontrowersje. Otóż Hitchcock nie jest typową grą point’n’click, gdyż tu większość poleceń wydajemy za pośrednictwem klawiatury, a nie myszy. Dla tych, co grają tylko w przygodówki może być to uciążliwe, natomiast w swoim żywiole będą ci, co mają doświadczenia z różnych strzelanek. Czemu? Bo tu doskonale sprawdza się kombinacja klawiszy WSAD do poruszania się, Shift do biegu oraz Ctrl lub LPM do akcji. Ponadto można dowolnie konfigurować klawiaturę, więc każdy gracz może dostosować ustawienia do swoich preferencji. Trzeba pamiętać tylko, aby każdą zmianę potwierdzać[czyli np. zmiana obłożenia 5 klawiszy wymaga pięciokrotnego kliknięcia w ptaszek (bez skojarzeń, świntuchy ;) ), co jest troszkę uciążliwe i denerwujące.

O ile sterowanie można wybaczyć, to pytam się ja: co za debil spowodował, że menu nie wywołuje się klawiszem Esc, tylko F1, zwyczajowo przypisanym do pomocy? No pytam się: po co zmieniać coś, do czego praktycznie każdy gracz jest przyzwyczajony od dziecka? Dobrze chociaż, że PPM dalej służy do wywołania ekwipunku, bo jakby i to zmieniono, to bym się strasznie wkurzył;) A skoro wywołałem temat ekwipunku, to jest on, delikatnie mówiąc, dziwny ;) Otóż, całe menu (w tym inwentarz) jest zrobione w postaci palmtopa. I o ile taki system wywoływania komend typu „Zapisz grę”, „Ładuj grę”, „Wyjście” itp. oraz wywoływanie uproszczonej mapy okolicy sprawdza się dobrze, o tyle zrobienie z palmtopa plecaka co najmniej dziwi. Konia z rzędem temu, komu uda się włożyć do palmtopa np. brandy, pistolet czy sprzęt do nurkowania ;) I to włożyć w taki sposób, aby zarówno palmtop, jak i to co w nim jest było cały czas sprawne ;) Jakby tego było mało, to część rzeczy, które zbierzemy jest totalnie do niczego nie przydatna i jedyne co z nimi robimy, to nosimy je w „plecaku” ;)

Obrazek

Dobra, trochę ponarzekałem, teraz czas wrócić do chwalenia gry J A należy ją pochwalić za polonizację. O polskich lektorach już pisałem, skupię się więc na słowie pisanym. W napisach błędów czy to ortograficznych, czy to stylistycznych nie zauważyłem, a jedyny mankament jaki wpadł mi w oko, to to, że czasem napisy nie pokrywają się dokładnie z kwestią wypowiadaną przez aktora, czasem też jakiś kawałek tekstu jest poza ekranem i zwyczajnie go nie widaćL. Na szczęście oba te błędy są dość rzadkie i nie wpływają ujemnie na przyjemność płynącą z gry.

Podsumowując, Hitchcock jest warty uwagi i jeśli ktoś jeszcze w niego nie grał powinien szybko zaopatrzyć się w niego i zagrać.


PODSUMOWANIE:

OCENA GRY: 8/10

ZALETY:
+ fabuła
+ pseudoliniowość
+ grafika
+ oprawa audio
+ zagadki
+ polonizacja

WADY:
- troszkę za prosta
- sterowanie( dla niektórych)
- „plecak” ;)

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

Wróć do „Hitchcock: ostatnie cięcie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość