Goin' downtown - recenzja

Awatar użytkownika
wild_animal
Publicysta
Posty: 91
Rejestracja: 14 marca 2012, 17:13
Podziękował(a): 2 razy
Płeć: Mężczyzna

Goin' downtown - recenzja

Postautor: wild_animal » 05 stycznia 2013, 21:54

autor: wild_animal

Obrazek

Świat tylko dla bogatych

Rok: 2072, miasto: Nowy Jork.Życie w tym miejscu i w tym czasie nie jest rajem, jaki wielu mogłoby sobie wyobrazić. Przeludnienie, korupcja, narkomania czy prostytucja – to tylko nieliczne z problemów gnębiących metropolię przyszłości. Własne mieszkanie, zwłaszcza większe niż klatka dla ptaków, to luksus dla bogatych, całej reszcie pozostaje ulica. Nawet zakres usług pogotowia i policji zależny jest od dochodów obywatela. Niestety, najbiedniejsi nie mogą liczyć na zbyt wiele. No chyba, że spotkają na swej drodze Jake'a McCorly'ego – ostatniego sprawiedliwego w nowojorskim wydziale policji.

Detektyw przyszłości

Prochowce, kapelusze i wiecznie niedopita whisky odeszły już do lamusa. W 2072 roku bohater kryminału ubrany jest w skórę, a ulice przemierza dwukołowym, stalowym potworem. Jednak nie zmienił się tak bardzo, jak można by przypuszczać. To wciąż romantyczny bohater, podejmujący się spraw, których nikt inny nie chciał prowadzić, nie patrzący na płynące z tego zyski czy sławę, nie liczący się z konsekwencjami. Taki właśnie jest Jake, który wbrew przełożonym, postanowi odkryć przyczyny samobójstwa przypadkowo spotkanej prostytutki, której ze względu na status społeczny nie przysługuje nawet śledztwo w sprawie własnej śmierci.


Obrazek

Droga do prawdy

Samobójstwa w książkach,filmach, czy grach przygodowych łączy jedno - rzadko kiedy są samobójstwami, a jeszcze rzadziej samobójstwami za którymi nikt nie stoi. Sprawę komplikuje dodatkowo fakt, że owa młoda kobieta, która postanowiła odebrać sobie życie, wybrała właśnie jego okno, jako swą bramę do śmierci. I jak tu przejść obok takiego wydarzenia obojętnie? Jake oczywiście nie mógł i tak wplątał się w sporą aferę z korporacjami, mafią i oficjelami miasta w tle. Aby ją rozwiązać, przyjdzie mu przemierzać przez kilka dni i nocy mroczne, zdominowane przez ciemne interesy zaułki Nowego Jorku, podejrzane speluny, a nawet wkroczyć do wirtualnej rzeczywistości rodem z Matrixa. Zabrzmiało ciekawie? I tak też na początku jest... Niestety, wraz z poznawaniem historii, sztampa, wtórność i brak głębi zabija drzemiący (a nawet głęboko śpiący) w scenariuszu potencjał. O najdrobniejszym zwrocie akcji, zaskakującym rozwiązaniu, czy ciekawym pomyśle można tylko pomarzyć. Niestety.

Skoro już wiemy do czego mamy dążyć i przez co przejść, warto wspomnieć dwa słowa o tym, jak mamy tego dokonać. Gra jest klasycznym przykładem przygodówki typu point'n'click. Nie uświadczymy tu czasówek, zręcznościówek ani innych elementów irytujących wielu miłośników tego gatunku gier. Jednakże większość z nich lubi zagadki, układanki czy zadania, polegające na czymś więcej, niż tylko użyciu przedmiotu A w punkcie B. A tego grze brakuje. Klasyczne zagadki inwentarzowe urozmaicone są tylko nielicznymi pojedynkami, które bohater musi stoczyć z czarnymi charakterami, stojącymi na jego drodze do sprawiedliwości. Jak już jednak wspomniałem, gra nie zawiera elementów zręcznościowych, tak więc walki te rozwiązuje się wybierając odpowiednie kwestie dialogowe. Brzmi znajomo? Owszem, tylko potyczki występujące w Goin' Downtown nie dorastają do pięt tym wykreowanym przez magików z LucasArts w pamiętnej serii Monkey Island. Można by nawet powiedzieć, że są jednym ze słabszych elementów rozgrywki. A jak zabawa wygląda od strony technicznej?


Obrazek

Komiks dla dorosłych

Trzeba przyznać, że w grze zastosowanociekawy system prezentacji świata. Cała produkcja wystylizowana jest bowiem na animowany komiks. Rysunkowe postacie przemierzające rysunkowe tła oraz dialogi wyświetlane w postaci dymków, dość udanie oddają klimat znanych chyba wszystkim obrazkowych historii. Szkoda tylko, że nie wszystkie elementy wykonane są z jednakową dbałością o detale. Z jednej strony bardzo starannie zaprojektowane lokacje, z drugiej animacja postaci pozostawia wiele do życzenia. Podobnie jak ich cieniowanie czy fryzury, które czasem wyglądają jak wykonane przez dziecko kredkami. Ponadto można niekiedy odnieść wrażenie, że miejscami zbyt kolorowa, a nawet wręcz cukierkowa grafika nie do końca pasuje do historii, którą autorzy chcieli opowiedzieć.

Omawiając oprawę audiowizualnąwypada też wspomnieć o muzyce. Nie jest może zachwycająca i raczej nie zagości na dłużej w odtwarzaczach muzycznych graczy, jednak w trakcie przygody pasuje zwykle do przedstawianych wydarzeń, pomagając budować nastrój. Miło także, że autorzy postanowili udostępnić ją w postaci plików mp3 znajdujących się na płytce z grą, co niestety wciąż nie jest wydawniczym standardem.

Dość nietypowym zabiegiem byłoteż pozostawienie niemieckiego dubbingu i opracowanie lokalizacji w wersji kinowej. I choć prezentuje się to całkiem nieźle, to znając popularność języka naszych zachodnich sąsiadów w Polsce, nie wszystkim musi przypaść takie rozwiązanie do gustu.


Obrazek

Psycho thriller Sci-Fi

Tak właśnie grę określają sami jej twórcy. A jak jest naprawdę? Otóż nie ma się co oszukiwać, nie jest to Still Life osadzona w realiach Science Fiction, nie jest to też kolejny Blade Runner. Można odnieść wrażenie, że twórcy – niemieckie studio Silver Style (znane raczej z wesołych produkcji, takich jak choćby Simon the Sorcerer 4) nie poradzili sobie z ciężarem klimatu, który chcieli stworzyć. Z jednej strony wiele elementów nawiązujących do cyberpunku, wszędobylskie narkotyki, podupadające dzielnice i potężne korporacje, z drugiej jednak cukierkowa, komiksowa grafika, pasująca raczej do produkcji dla dzieci, którym Goin' Downtown zdecydowanie polecić nie można. Jak rysować komiksy skierowane do dorosłego odbiorcy, z mocnym, mrocznym klimatem, autorzy mogliby podpatrzeć choćby w dziełach Franka Millera i jego serii Sin City. Niestety chyba ich nie widzieli, a szkoda, bo bardzo wpłynęłoby to na efekt końcowy.

Wyrok

Nadszedł czas żeby zebraćwszystkie za i przeciw. Których jest więcej, czy gra jest dobra, czy też może nie jest warta uwagi? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Fabuła niby z potencjałem, mocno jednak niewykorzystanym. Grafika, choć całkiem przyjemna dla oka, ma także swoje wady, a przede wszystkim nie do końca pasuje do tego, co autorzy chcieli przedstawić. Całość bez wątpienia wykonana jest bardzo solidnie, brakuje jednak tej „iskry” która sprawiałaby, że chcielibyśmy do gry wrócić, lub też zastanawiali się długo po jej ukończeniu nad detalami historii. Pozycję gry ratuje fakt, że przynajmniej do czasu ukazania się Ethan 2068 (co szybko nie nastąpi) nie posiada większej konkurencji na rynku przygodówek osadzonych w klimatach cyberpunku, albo i Science Fiction w ogóle. Na pewno warto się z nią zapoznać, zwłaszcza, jeśli ktoś jest fanem takich produkcji jak Johnny Mnemonic, Ghost in the Shell, czy Matrix. Wszyscy inni wiele nie stracą przechodząc obok Goin' Downtown obojętnie, klasyką gatunku bowiem nie zostanie o­na na pewno.


Ocena 6/10

Plusy
- Ciekawa oprawa audiowizualna
- Namiastka cyberpunkowego klimatu

Minusy
- Niewykorzystany potencjał fabuły
- Łatwe i mało urozmaicone zagadki
- Wtórność
Wymagania
Procesor 2 GHz, 512 MB RAM, 2 GB HDD, karta graficzna obsługująca Pixel Shader 2.

Obrazek
[hr]
Top 7
1. Blade Runner 2. Dreamfall 3. Myst I 4. Fahrenheit 5. Ace Ventura 6. Run Away: A Road Adventure 7. Black Mirror

Wróć do „Goin' downtown”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość